(dwa dni poźniej)
*Violetta*
Byłam dzisiaj u swojego ojca. Coś zaciągnęło mnie na strych. Poszłam zobaczyłam tam masę moich rzeczy z dzieciństwa. Tata pozwolił mi je zabrać. Wszystko przeniosłam do mojego samochodu. Pojechałam z tym wszystkim do domu. Wypakowałam kartony z rzeczami. Pojechałam na przymiarki strojów na następny pokaz. Po tym wszystkim wróciłam znów do domu. Postanowiłam ,że ugotuje obiad. Zaraz wróci Leon.
*Leon*
Trening się już skończył. Jadę już do domu. Naprawdę dzisiaj był wycisk. W sobotę pokaz z Violettą. Już nie mogę się doczekać. Zaparkowałem samochód i wchodzę do naszego domu. Co widzę ? Kartony.
- Violu ? - zacząłem niepewnie.
- Tak ? - zapytała wchodząc do ganku.
- Ktoś się wyprowadza ? - zerkałem raz na nią raz na kartony. Ona tylko się zaśmiała.
- Nie. To są moje stare rzeczy. - powiedziała.
- A co chcesz z nimi zrobić ?? Po co je tu wystawiłaś. - zapytałem.
- No właśnie. Pojedziesz ze mną do Domu Dziecka. Mi to jest nie potrzebne ,a mi na pewno się przyda. - powiedziała.
- Dobrze. Pojadę. Ale najpierw muszę coś zjeść ,bo jestem wykończony. - pocałowałem ją delikatnie.
- Obiad jest na stole. - powiedziała i teraz ona pocałowała mnie namiętnie.
*Federico*
Zaraz poznamy płeć dziecka. Już nie mogę się doczekać. Mam nadzieje ,że to będzie chłopak. Wtedy miał z nim więcej wspólnych tematów. Ale nie ważne czy to będzie ona czy on zawsze będę jej kochać tak samo.
- No więc proszę się położyć. - powiedział ginekolog.
(10 min później)
- No to teraz już wiemy kim będę ten mały człowieczek. - powiedział lekarz. - Chcą państwo wiedzieć ?? - zapytał po chwili spoglądając raz na mnie raz na Lu.
- Tak. - powiedzieliśmy razem. Ja załapałem Ludmiłą za rękę i splotłem je w całość.
- No więc to będzie........
*Violetta*
Jesteśmy już w Domu Dziecka. Dzieci się bardzo ucieszyły z nowych zabawek. Zobaczyłam ,że w kącie siedzi mała dziewczynka. Wyglądała na 3-4 latka. Podeszłam do niej. Spojrzała na mnie. Chciała się odsunąć do tyłu. Tak jakby się bała.
- Nie bój się. Nic nie zrobię. - powiedziałam. Dziewczynka zerknęła na mnie. - Choć do mnie. - mała niepewnie podeszła do mnie i usiadała mi na kolanach.
- Nazywam się Violetta. - powiedziałam. - A ty jak masz na imię. ?? - zapytałam.
- Nel. - odpowiedziała.
- Zawsze tak chciałam nazwać swoją córeczkę. - powiedziałam. Dziewczynka się uśmiechnęła do mnie. Ciągle w ręce trzymała misia. Dzieciaki właśnie siadły w kółku ,a Leon zaczął im czytać.
- Może się dosiądziemy ?? - zapytałam małej. Ona tylko przytaknęła. Usiadłam obok mojego ukochanego na krześle. Dzieciaki siedziały na podłodze. Spojrzałam na Nel i poklepałam się w kolana. Od razu skoczyła na nie i wtuliła się we mnie.
-------------------------------------------------------------------
6 komentarzy = 8 rozdział.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ = NOWE ROZDZIAŁY < 333
piątek, 7 marca 2014
środa, 5 marca 2014
Rozdział 6.
*Leon*
Zostały ostatnie minuty meczu ,a jest 1:1. Myślałem ,że och szybciej pokonamy. Są dobrzy.
- Szybko, szybko.!!!! - krzyczał do nas trener. Marck podał mi piłkę. Verdas skup się wiem ,że potrafisz. Uderzyłem w piłkę i.......... JEST !!! Wszyscy zaczęli krzyczeć moje imię. Chłopaki się na mnie rzucili. Gdy się trochę uspokoili. Podeszła do mnie Violetta. Objąłem ja w talii. Spojrzeliśmy sobie w oczy.
- Dobra. Teraz możesz. Nie przeszkadzamy. - powiedział Martin ,masz bramkarz. Wszyscy się zaśmieli. Zbliżyłem się do niej i pocałowałem bardzo namiętnie. Po pocałunku nasze czoła się styknęły ,a na naszych twarzach zagościł uśmiech.
- To ja robimy dzisiaj imprezę ?? - zapytał jeden.
- Dzisiaj u mnie o 20:00. - powiedziałem do nich.
- No to do 20:00. - powiedzieli i odeszli do szatni.
- Poczekaj tu na mnie za 5 minut będę. - powiedziałem do Violetty i pocałowałem ją na szybko. Poszedłem się przebrać. Jestem szczęśliwy ,że nam się udało. Dla takich chwili warto żyć.
*Federico*
Ja zawsze na meczach Verdasa. Siedzimy wszyscy na widowni. Wszyscy to znaczy: Ja, Ludmiła, Fran, Marco, Maxi, Naty, Cami i Andres. Gdy tylko Leon trafił w tą bramkę. Wszyscy zaczęli krzyczeć. Postanowiliśmy pójść do niego i mu pogratulować.
- Hej. - powiedzieliśmy do Violi ,która czekała na naszego piłkarza.
- Cześć - powiedziała i uściskała nas wszystkich po kolei. Z szatni wyszedł Leon.
- Stary gratulacje. - powiedzieliśmy z chłopakami. Uściskaliśmy go po przyjacielsku.
- Dzięki. - odpowiedział. - Ja chcecie dziś u mnie jest impreza z okazji wygranej. Przyjdziecie ? - zapytał
- No jasne. - powiedziały dziewczyny.
(3 godziny później )
*Violetta*
Impreza już się zaczęła i muszę powiedzieć ,że jest bardzo fajnie. Cieszę się jak małe dziecko z ich zwycięstwa. Nie wyobrażam sobie ,że mogłam wyjść na pokaz i tamtym piłkarzem.
- Kochanie chcesz coś do picia ? - zapytał już troszkę pijany Leon.
- Poproszę drinka pomarańczowego. - powiedziałam. Leoś odszedł po niedługiej chwili przyszedł z dwoma drinkami. Podał mi jednego z nich.
- Dziękuje. - powiedziałam.
- Nie ma za co dla ciebie księżniczko wszystko. - powiedziała. A ja leciutko musnęłam jego usta swoimi. Zaczął pogłębiać nasze pocałunki nie sprzeciwiałam się. Ale w końcu do mnie dotarło ,że tu są też inni.
- Leon nie jesteśmy sami. - powiedziałam.
*Ludmiła*
Impreza skończyła się o 2:00 w nocy. Ja oczywiście nic nie piłam. Fede ,żeby utrzymać mi towarzystwa również nic nie wypił co manie zadziwiło. Pił tylko napoje i jednego drinka bez alkoholu. Właśnie wchodzimy do naszego domu.
- Fede możesz dać mi co do picia.? - zapytałam.
- Jasne. Idź do sypialni ja zaraz będę. - powiedziała.
<rano>
*Maxi*
Prawie nic nie pamiętam z tamtej imprezy. Głowa mnie boli. Totalna pustka. Pamiętam tylko początek jak Leona dał mi drinka. Wstałem z łóżka i poszedłem do kuchni się czegoś napić. W pomieszczeniu była Naty. Stała tyłem ,podszedłem i objąłem ją w talii. Pocałowałem w szyje.
- Co tam porabia mój skarb.? - zapytałem.
- Nic takiego. Zrobiłam ci śniadanie. - powiedziałam odwróciła się w moją stronę i delikatnie musnęła moje usta swoimi. Podłam mi talerz z naleśnikami.
- Dziękuje. - powiedziałam.
- Proszę. Pamiętasz coś ?? - zapytała siadając na przeciwko mnie.
- Totalna pustka. A zrobiłem coś głupiego ?? - odpowiedziałam.
- Nie, nie. Tam myślałam ,że nic nie będziesz pamiętał. Więc wynagrodzisz mi to zakupami. - powiedziała.
- Dobrze dla ciebie wszystko. - nie sprzeciwiałam się jej. Kiedyś to zrobiłam ,potem (bardzoooo) długo tego żałowałem.
---------------------------------------------------------------------------
Niedługo w opowiadaniu pojawi się nowa osoba. Od razu mówię ona nie rozdzieli Leonetty. Albooo........ Nie, nie rozdzieli. Jeszcze bardziej połączy. Teraz proszę was o 5 komentarzy jeśli ich nie będzie do piątku rozdziału w piątek nie będzie. ;'(
Pozdro.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ = NOWE ROZDZIAŁY < 333
Zostały ostatnie minuty meczu ,a jest 1:1. Myślałem ,że och szybciej pokonamy. Są dobrzy.
- Szybko, szybko.!!!! - krzyczał do nas trener. Marck podał mi piłkę. Verdas skup się wiem ,że potrafisz. Uderzyłem w piłkę i.......... JEST !!! Wszyscy zaczęli krzyczeć moje imię. Chłopaki się na mnie rzucili. Gdy się trochę uspokoili. Podeszła do mnie Violetta. Objąłem ja w talii. Spojrzeliśmy sobie w oczy.
- Dobra. Teraz możesz. Nie przeszkadzamy. - powiedział Martin ,masz bramkarz. Wszyscy się zaśmieli. Zbliżyłem się do niej i pocałowałem bardzo namiętnie. Po pocałunku nasze czoła się styknęły ,a na naszych twarzach zagościł uśmiech.
- To ja robimy dzisiaj imprezę ?? - zapytał jeden.
- Dzisiaj u mnie o 20:00. - powiedziałem do nich.
- No to do 20:00. - powiedzieli i odeszli do szatni.
- Poczekaj tu na mnie za 5 minut będę. - powiedziałem do Violetty i pocałowałem ją na szybko. Poszedłem się przebrać. Jestem szczęśliwy ,że nam się udało. Dla takich chwili warto żyć.
*Federico*
Ja zawsze na meczach Verdasa. Siedzimy wszyscy na widowni. Wszyscy to znaczy: Ja, Ludmiła, Fran, Marco, Maxi, Naty, Cami i Andres. Gdy tylko Leon trafił w tą bramkę. Wszyscy zaczęli krzyczeć. Postanowiliśmy pójść do niego i mu pogratulować.
- Hej. - powiedzieliśmy do Violi ,która czekała na naszego piłkarza.
- Cześć - powiedziała i uściskała nas wszystkich po kolei. Z szatni wyszedł Leon.
- Stary gratulacje. - powiedzieliśmy z chłopakami. Uściskaliśmy go po przyjacielsku.
- Dzięki. - odpowiedział. - Ja chcecie dziś u mnie jest impreza z okazji wygranej. Przyjdziecie ? - zapytał
- No jasne. - powiedziały dziewczyny.
(3 godziny później )
*Violetta*
Impreza już się zaczęła i muszę powiedzieć ,że jest bardzo fajnie. Cieszę się jak małe dziecko z ich zwycięstwa. Nie wyobrażam sobie ,że mogłam wyjść na pokaz i tamtym piłkarzem.
- Kochanie chcesz coś do picia ? - zapytał już troszkę pijany Leon.
- Poproszę drinka pomarańczowego. - powiedziałam. Leoś odszedł po niedługiej chwili przyszedł z dwoma drinkami. Podał mi jednego z nich.
- Dziękuje. - powiedziałam.
- Nie ma za co dla ciebie księżniczko wszystko. - powiedziała. A ja leciutko musnęłam jego usta swoimi. Zaczął pogłębiać nasze pocałunki nie sprzeciwiałam się. Ale w końcu do mnie dotarło ,że tu są też inni.
- Leon nie jesteśmy sami. - powiedziałam.
*Ludmiła*
Impreza skończyła się o 2:00 w nocy. Ja oczywiście nic nie piłam. Fede ,żeby utrzymać mi towarzystwa również nic nie wypił co manie zadziwiło. Pił tylko napoje i jednego drinka bez alkoholu. Właśnie wchodzimy do naszego domu.
- Fede możesz dać mi co do picia.? - zapytałam.
- Jasne. Idź do sypialni ja zaraz będę. - powiedziała.
<rano>
*Maxi*
Prawie nic nie pamiętam z tamtej imprezy. Głowa mnie boli. Totalna pustka. Pamiętam tylko początek jak Leona dał mi drinka. Wstałem z łóżka i poszedłem do kuchni się czegoś napić. W pomieszczeniu była Naty. Stała tyłem ,podszedłem i objąłem ją w talii. Pocałowałem w szyje.
- Co tam porabia mój skarb.? - zapytałem.
- Nic takiego. Zrobiłam ci śniadanie. - powiedziałam odwróciła się w moją stronę i delikatnie musnęła moje usta swoimi. Podłam mi talerz z naleśnikami.
- Dziękuje. - powiedziałam.
- Proszę. Pamiętasz coś ?? - zapytała siadając na przeciwko mnie.
- Totalna pustka. A zrobiłem coś głupiego ?? - odpowiedziałam.
- Nie, nie. Tam myślałam ,że nic nie będziesz pamiętał. Więc wynagrodzisz mi to zakupami. - powiedziała.
- Dobrze dla ciebie wszystko. - nie sprzeciwiałam się jej. Kiedyś to zrobiłam ,potem (bardzoooo) długo tego żałowałem.
---------------------------------------------------------------------------
Niedługo w opowiadaniu pojawi się nowa osoba. Od razu mówię ona nie rozdzieli Leonetty. Albooo........ Nie, nie rozdzieli. Jeszcze bardziej połączy. Teraz proszę was o 5 komentarzy jeśli ich nie będzie do piątku rozdziału w piątek nie będzie. ;'(
Pozdro.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ = NOWE ROZDZIAŁY < 333
niedziela, 2 marca 2014
Rozdział 5.
*Leon*
Właśnie jemy kolacje.Jest bardzo dobra. Robienie jej zajęło ponad 3 godziny. Trochę nam to zajęło ,le było warto.
- Kocham cię. - powiedziałem.
- Ja ciebie też i nawet nie wiesz jak bardzo. - powiedziała. Uśmiechnąłem się do niej ona to odwzajemniła.
- Może coś obejrzymy ? - zapytała.
- No dobrze nich będzie. - powiedziałem i wstaliśmy z krzeseł udając się na kanapę w salonie. Usiedliśmy przed olbrzymią plazmą.
- To co oglądamy.? - zapytałem.
- Myślałam o... - zaczęła.
- horrorze. - powiedzieliśmy razem. Zawsze się zgadzamy ze sobą na ten temat.
- To jaki dzisiaj. ? - zapytałem.
- Igrzyska śmierci. - powiedziała.
- Ale oglądaliśmy to w zeszłym tygodniu. - powiedziałem spoglądając na nią.
- No właśnie kiedy to było. - powiedziała. Ja tylko włożyłem płytę. Zaczął się film. Jak to dobrze oglądać i wiedzieć co się stanie. Niczego się nie bałem. Nie to jak Violetta. Ciągle piszczała.
- Czemu tak krzyczysz ? - zapytałem.
- Bo się boje. - odpowiedziała.
- Czego znowu ,przecież to oglądałaś. I pierwszym razem mniej krzyczałaś niż teraz. - powiedziałam.
- A kto ci powiedziała ,że boje się tego filmu ?? - zapytała.
- To to czemu tak krzyczysz.? - spytałem.
- Bo ten film jest straszny. - powiedziała i się we mnie wtuliła. Nie protestowałem lubię kiedy się tak tuli. Jest wtedy tak malutka i bezbronna.
*Maxi*
Siedzę właśnie z Naty i oglądamy jakąś komedie romantyczną. Jak ja tego nie lubię. Ale za to kocham patrzeć na moją dziewczynę kiedy się uśmiecha. Dlatego zgodziłem się na ten bezsensowny film. Naty się we mnie wtuliła i powiedziała.
- Ty mnie nie zostawisz jak Erick Emmę ? Prawda ?? - zapytała.
- Nigdy. - powiedziałem. Ona namiętnie mnie pocałowała. Ja zacząłem zgłębiać nasze pocałunki. Siadała na mnie rozkrokiem i zaczęła ściągać powolutku moją koszulkę. Nie chciałem być jej już dłużny więc powolutku rozpinałem jej koszulkę ,która miała guziki. Po jakiś 15 min. byliśmy w samej bieliźnie. Poszliśmy do naszej sypialni. I chyba nie muszę mówić co się później działo. Wolałbym zostawić to dla siebie.
(PIĘĆ MIESIĘCY PÓŹNIEJ)
*Leon*
Dziś są zawody między klubowe o pierwsze miejsce w Argentynie. W tamtym roku mieliśmy pierwsze miejsce. Nagroda jest naprawdę świetna 1 000 000 dolarów dla klubu i pokaz nowych strojów sportowych zaprojektowany przez Chanela. Co mnie jeszcze uszczęśliwia ,że jeszcze z piłkarzami wychodzą modelki. I co jeszcze to modelki z firmy Violetty. Czyli jak wygramy wyjdę z nią ,a jeśli nie to wyjdzie z nią capitan tamtej drużyny. Do tego nie dopuszczę.
- Mam nadziej ,że wygracie. Bo jak nie to będziecie mieli pobudki o 5:00 do przyszłych mistrzostw. - powiedział trener. - A teraz capitan coś powie. - dodał. Capitan czyli ja.
- Dobra. Powiem wam to co zwykle. Musimy zrobić wszystko ,żeby wygrać. I wiem ,że dacie radę. - powiedziałem. Już miałem wchodzić na boisko. Kiedy ktoś chwycił mnie za nadgarstek. Odwróciłem się.
- Mam nadziej ,że to wygracie skarbie. - powiedziała i pocałowała mnie namiętnie.
- My tu jesteśmy. - powiedzieli chłopaki.
- Verdas ty się nie całuj tylko prowadź nas do zwycięstwa. - powiedział jeden z piłkarzy.
- Wiesz ,że capitan ma wyprowadzić drużynę ? - zapytał Harry.
- Wiem ,wiem. - powiedziałem.
- Kocham cię. - skierowałem się do Violetty.
- Ja ciebie też. - pocałowała mnie jeszcze raz ale na szybko.
Zostały ostatnie minuty meczu ,a jest 1:1. Myślałem ,że och szybciej pokonamy. Są dobrzy.
- Szybko, szybko.!!!! - krzyczał do nas trener. Marck podał mi piłkę. Verdas skup się wiem ,że potrafisz. Uderzyłem w piłkę i..........
------------------------------------------------------------
Dedyk dla: Lena Lenators i Kinga Blanco.
5 komentarzy = 6 rozdział
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ = NOWE ROZDZIAŁY < 333
Właśnie jemy kolacje.Jest bardzo dobra. Robienie jej zajęło ponad 3 godziny. Trochę nam to zajęło ,le było warto.
- Kocham cię. - powiedziałem.
- Ja ciebie też i nawet nie wiesz jak bardzo. - powiedziała. Uśmiechnąłem się do niej ona to odwzajemniła.
- Może coś obejrzymy ? - zapytała.
- No dobrze nich będzie. - powiedziałem i wstaliśmy z krzeseł udając się na kanapę w salonie. Usiedliśmy przed olbrzymią plazmą.
- To co oglądamy.? - zapytałem.
- Myślałam o... - zaczęła.
- horrorze. - powiedzieliśmy razem. Zawsze się zgadzamy ze sobą na ten temat.
- To jaki dzisiaj. ? - zapytałem.
- Igrzyska śmierci. - powiedziała.
- Ale oglądaliśmy to w zeszłym tygodniu. - powiedziałem spoglądając na nią.
- No właśnie kiedy to było. - powiedziała. Ja tylko włożyłem płytę. Zaczął się film. Jak to dobrze oglądać i wiedzieć co się stanie. Niczego się nie bałem. Nie to jak Violetta. Ciągle piszczała.
- Czemu tak krzyczysz ? - zapytałem.
- Bo się boje. - odpowiedziała.
- Czego znowu ,przecież to oglądałaś. I pierwszym razem mniej krzyczałaś niż teraz. - powiedziałam.
- A kto ci powiedziała ,że boje się tego filmu ?? - zapytała.
- To to czemu tak krzyczysz.? - spytałem.
- Bo ten film jest straszny. - powiedziała i się we mnie wtuliła. Nie protestowałem lubię kiedy się tak tuli. Jest wtedy tak malutka i bezbronna.
*Maxi*
Siedzę właśnie z Naty i oglądamy jakąś komedie romantyczną. Jak ja tego nie lubię. Ale za to kocham patrzeć na moją dziewczynę kiedy się uśmiecha. Dlatego zgodziłem się na ten bezsensowny film. Naty się we mnie wtuliła i powiedziała.
- Ty mnie nie zostawisz jak Erick Emmę ? Prawda ?? - zapytała.
- Nigdy. - powiedziałem. Ona namiętnie mnie pocałowała. Ja zacząłem zgłębiać nasze pocałunki. Siadała na mnie rozkrokiem i zaczęła ściągać powolutku moją koszulkę. Nie chciałem być jej już dłużny więc powolutku rozpinałem jej koszulkę ,która miała guziki. Po jakiś 15 min. byliśmy w samej bieliźnie. Poszliśmy do naszej sypialni. I chyba nie muszę mówić co się później działo. Wolałbym zostawić to dla siebie.
(PIĘĆ MIESIĘCY PÓŹNIEJ)
*Leon*
Dziś są zawody między klubowe o pierwsze miejsce w Argentynie. W tamtym roku mieliśmy pierwsze miejsce. Nagroda jest naprawdę świetna 1 000 000 dolarów dla klubu i pokaz nowych strojów sportowych zaprojektowany przez Chanela. Co mnie jeszcze uszczęśliwia ,że jeszcze z piłkarzami wychodzą modelki. I co jeszcze to modelki z firmy Violetty. Czyli jak wygramy wyjdę z nią ,a jeśli nie to wyjdzie z nią capitan tamtej drużyny. Do tego nie dopuszczę.
- Mam nadziej ,że wygracie. Bo jak nie to będziecie mieli pobudki o 5:00 do przyszłych mistrzostw. - powiedział trener. - A teraz capitan coś powie. - dodał. Capitan czyli ja.
- Dobra. Powiem wam to co zwykle. Musimy zrobić wszystko ,żeby wygrać. I wiem ,że dacie radę. - powiedziałem. Już miałem wchodzić na boisko. Kiedy ktoś chwycił mnie za nadgarstek. Odwróciłem się.
- Mam nadziej ,że to wygracie skarbie. - powiedziała i pocałowała mnie namiętnie.
- My tu jesteśmy. - powiedzieli chłopaki.
- Verdas ty się nie całuj tylko prowadź nas do zwycięstwa. - powiedział jeden z piłkarzy.
- Wiesz ,że capitan ma wyprowadzić drużynę ? - zapytał Harry.
- Wiem ,wiem. - powiedziałem.
- Kocham cię. - skierowałem się do Violetty.
- Ja ciebie też. - pocałowała mnie jeszcze raz ale na szybko.
Zostały ostatnie minuty meczu ,a jest 1:1. Myślałem ,że och szybciej pokonamy. Są dobrzy.
- Szybko, szybko.!!!! - krzyczał do nas trener. Marck podał mi piłkę. Verdas skup się wiem ,że potrafisz. Uderzyłem w piłkę i..........
------------------------------------------------------------
Dedyk dla: Lena Lenators i Kinga Blanco.
5 komentarzy = 6 rozdział
CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ = NOWE ROZDZIAŁY < 333
Subskrybuj:
Posty (Atom)