poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Konkurs na One Shot'a.

Z okazji pół roku bloga. Organizuje konkurs na OS. Mam nadziej ,że weźmiecie udział w konkursie.


No to na początku co trzeba zrobić.
1. Napisać OS z postaciami z Violetty.
2. Pary mogą być dowolne.
3. Długość również.
4. Piszemy w pierwszej lub trzeciej osobie.( jak kto chce )

Nagrody.

1 miejsce.
- promocja bloga przy 3 tygodnie.
- dyplom.
- publikacja One Shot'a na blogu.
- dedykacja 3 rozdziałów.

2 miejsce.
- promocja bloga przy 2 tygodnie.
- dyplom.
- publikacja One Shot'a na blogu.

- dedykacja 2 rozdziałów.

3 miejsce.
- promocja bloga przy 1 tygodnie.
- dyplom.
- publikacja One Shot'a na blogu.
- dedykacja 1 rozdziałów.

To na tyle. Prace wysyłamy na

tini.verdas69@gmail.com

To tyle czekam na wasze prace. Konkurs trwa do 31 sierpnia 2014.  

Rozdział 21. Nie jesteśmy razem.




*Leon*

Chodzimy z Violą po parku. Dobrze ,że powiedziała mi o tym co się kiedyś stało. Teraz wiem ,że nie mogę do niej wymagać ,żeby ze mną była. Bardzo bym chciał ją teraz pocałować , przytulić i pocieszyć w trudnych chwilach.
- O czym tak myślisz ? - zapytała Viola.
- O niczym ciekawym. - odpowiedziałem. Uśmiechnęła się do mnie. Szliśmy dalej w ciszy. Niechcący moja ręka zaczepiła o  rękę dziewczyny. - Przepraszam. - powiedziałem.
- Nic się nie stało. - oznajmiła. Chwyciła za moją rękę i splotła ją razem ze swoją. - To było przyjemne. - powiedziała ze szczerym uśmiechem patrząc mi w oczy. Szliśmy dalej.
- Może usiądziemy ? - zapytałem wskazując na ławkę.
- Tak. - powiedziała z uśmiechem. Usiedliśmy na ławce nasze ręce były razem splecione. Spojrzałem na nie i się uśmiechnąłem.
- Dziękuje. - powiedziałem patrząc w jej oczy.
- Za co ? - zapytała.
- Za to ,że mi powoli zaczynasz ufać. - powiedziałem.
- Nie ma za co. I tak po pewnym czasie zaczęłabym to robić. Bo ty zawsze przy mnie jesteś. - powiedziała.
- I zawsze będę. - powiedziałem. Ona bez chwili zastanowienia wtuliła się we mnie. Poczułem wibracje telefonu. - Przepraszam. Muszę odebrać. - oderwała się ode mnie. Spojrzałem na wyświetlacz. '' Ludmiła ''
Le: Hej. Co tam ?
Lu: Hej. Jesteś może z Violettą ?
Le: Tak a coś się stało ?
Lu: Nie. Powiedz jej ,żeby przyszła do domu. A i jeszcze Fede mówi ,żebyście już wychodzili na trening.
Le: Dobra zaraz będziemy. Pa.
Lu: Pa.
- Kto to był ? - zapytała Violetta.
- Ludmiła. Powiedziała ,że masz iść do domu. A i jeszcze powiedziała ,że Fede mówi ,że już trzeba iść na trening. - powiedziałem jej.
- No to chodźmy. - powiedziała po czym wstała z ławki i wystawiła rękę w moją stronę. Ja splotłem je razem i poszliśmy do jej domu. Otworzyła drzwi i weszliśmy do mieszkania.
- Jestem ! - krzyknęła Violetta.
- Choć do salonu ! - odkrzyknęła Lu. Czy one zawsze się tak rozmawiają ze sobą krzycząc ? Poszliśmy do salonu. Zobaczyłem tam dwójkę starszych osób.
- Mama! Tata! - krzyknęła Viola. Czyli to rodzice dziewczyn.
- A ten chłopak to kto ? - powiedziała mama bliźniaczek parząc na mnie.
- Jestem Leon Verdas. - powiedziałem. 
- Ja jestem Maria ,a to mój mąż German.
- Ty pewnie jesteś chłopakiem naszej drugiej córki. - powiedział German.
- Nie jesteśmy razem. - powiedziała Viola
- My będziemy się zbierać. - powiedział Fede.
- Już czemu tak szybko ? - zapytał German.
- Lecimy na trening. - powiedziałem. Spojrzeli na nas dziwnie.
- Chłopaki są piłkarzami w klubie Buenos Aires. - powiedziała Ludmiła.
- To wszystko wyjaśnia. - oznajmiła Maria.
- Do widzenia. - powiedzieliśmy z Fede.
- Do widzenia. - powiedzieli.
- A my musimy jeszcze porozmawiać. - szepnąłem Violi na ucho. Nic nie odpowiedziała tylko się uśmiechnęła. Musnęłam jej polik. A Fede szybko musną usta Ludmi.
- Kocham. - powiedziała.
- Ja bardziej. - odpowiedział. Wyszliśmy z ich domu.

*Violetta*

- Kiedy przyjechaliście ? -zapytałam gdy chłopków już nie było.
- Jakąś godzinkę temu.  - powiedziała moja mama.
- Ja cię cieszę. - powiedziałam. - Że was widzę. - dodałam.
- Mu też się cieszymy. - powiedzieli.
- Violu.... ? - zaczęła mama.
- A co jest między tobą a..... jak mu tam.... Leonem. ?  - zapytała.
- Przyjaźń. - powiedziałam bez chwili zastanowienia.
- Tylko przyjaźń ? - zapytał mój ojciec.
- Tak. - odpowiedziałam.
- Spokojnie mnie też się zaczęli wcześniej wypytywać o Federico. - powiedziała Lu z uśmiechem. Zaśmieliśmy się wszyscy.
- Oni są braćmi. Tak ? - zapytali.
- Tak.
- A jak się poznaliście. ? - zapytała mama. I co mam teraz zrobić ? Nie chcę mówić o moim wypadku. Co ja mam powiedzieć ? - Czemu milczycie ?

= = === == = = = == = = = = =  == = = = == = = = = =

I jak się podoba ? Co powie Viola rodzicom ??? Komentujcie.

CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ= NOWE ROZDZIAŁY < 33

czwartek, 31 lipca 2014

Rozdział 20. Żeby zostać ich ojcem.

 1o komentarzy = next

*Violetta*

Obudziłam się ok. 8:00. Poszłam do łazienki ,aby wykonać poranne czynności i ubrać się. Zeszłam na dół. Gdy byłam na schodach poczułam piękny zapach naleśników. Udałam się do kuchni. Była tam Ludmiła.
- Hej. Jak się spało ? - zapytała.
- Nie powiem przez pół nocy nie mogłam zasnąć. Ciągle o nim myślę. A może powinnam z nim być to byłby taki mały przełom i powoli się przyzwyczajać do chłopaków. - powiedziałam.
- A to nie jest taki głupi pomysł. - oznajmiła moja siostra. - Może z nim pogadaj i powiedz dlaczego się nie zgodziłaś. - dodała.
- Ja mu tego nie powiem. Boje się. - powiedziałam.
- On na pewno cię zrozumie. A zapomniałam ci powiedzieć rodzice przylatują. - powiedziała z uśmiechem.
- Na ile ?
- Na stałe. - oznajmiła. Ucieszyłam się dawno ich widziałam i się trochę stęskniłam.
- No to się cieszę. - powiedziałam. Usłyszałyśmy dzwonek do drzwi.
- Pójdziesz otworzyć ? - zapytała.
- Nie. A jeśli to on. Nie pójdę tam.
- Dobra ja pójdę. - powiedziała. Poszła otworzyć drzwi. Ja stanęłam nie daleko aby podsłuchać.
- Hej jest może Viola. ? - zapytał Leon. Nie no po co on tu przyszedł.
- Hej. Jest tylko nie wiem czy ma ochotę z tobą gadać. - oznajmiła.
- Proszę cię tylko 5 minut. - błagał.
- No dobrze. - otworzyła szerzej drzwi. - Violu !!!! - krzyknęła.
- Idę. - powiedziałam. Gdy zobaczyłam Leon nie wiedziałam co mam powiedzieć.
- Możemy chwilkę porozmawiać ? - zapytała.
- To ja was zostawię samych. - oznajmiła Lu i poszła do kuchni.
- Dobra. Choć do mojego pokoju. - powiedziałam. Udaliśmy się do pokoju. Usiadłam na moim łóżku. - To o czym chcesz rozmawiać ?
- Ty dobrze wiesz. - powiedział siadając obok mnie.
- Nie za bardzo. - udawałam głupią.
- Chodzi mi o wczorajszą zdarzenie.
- Nie chcę o tym rozmawiać. Chce zapomnieć.
- Ale dlaczego ? Kiedyś Ludmiła powiedziałam mi ,że ci się podobam. To w czym problem. ?
- Nie chce mieć chłopaka. -oznajmiłam.
- Podobam ci się ?
- Tak. Ale nie chce zaczynać związku.
- No ale dlaczego ? - co ma mam mu powiedzieć ?
- Zrozum to dla mnie trudny temat. - powiedziałam.
- Powiedz mi dlaczego i stąd pójdę. - oznajmił.
- Nie powiem.
- Powiedz.
- Nie Leon. Nic ci nie powiem.
- Powiedz. - nalegał.
- Nie.
- Powiedz.
- Zostałam zgwałcona. ! - krzyknęłam. - Proszę bardzo. Lepiej ci ? Od tamtej pory nie umiem zaufać chłopakom. Boje się. Boje się każdego ,którego spotkam. - mówiłam płacząc.
- Nie wiedziałem. Przepraszam. -powiedział i mnie do siebie przytulił. - Ja na prawdę nie wiedziałem.
- No nie dziwię się jesteś jedynym chłopakiem co o tym wie. - powiedziała.
- A kiedy to było ? - zapytał.
- Leon ,nie chce o tym rozmawiać. - powiedziałam.
- Dobrze. Przepraszam. - nastała niezręczna cisz. - A może masz ochotę na spacer ?
- Teraz ? - spytałam.
- Tak ,bo później trening mam. - powiedział.
- No to chodźmy.- postanowiliśmy pójść do parku.

*Ludmiła*

Siedzę z Fede w mnie w domu na kanapie. Ciekawe gdzie poszli Leon i Violetta.
- O czym mój skarb myśli ? - zapytał Fede.
- O Leonie i Violettcie. - wytłumaczyłam.
- Mam nadzieje ,że wszystko będzie już dobrze. Leon przez 2 dni siedział na kanapie w salonie i czasem nie chciał rozmawiać ze mną. - powiedział.
- Ale i tak pewnie nie będą razem. - oznajmiłam.
- Czemu ?
- Violetta nie chce z nikim teraz być. - oznajmiłam.
- Czemu ?
- Bo jak jeszcze mieszkaliśmy w Madrycie to ona... została zgwałcona przez jej byłego. - powiedziałam.
- Naprawdę ?
- Tak. Ale nie lubi jak się o tym mówi przy niej lub się z nią o tym rozmawia.
- To zrozumiałe.
- Dobra koniec o nich. Zacznijmy gadać o sobie. - powiedziałam z uśmiechem.
- Dobra.. Jakie jest twoje największe marzenie. ?
- Prawdę mówiąc nie zastanawiałam się nad tym.
- A ile chciałabyś mieć dzieci ? - popatrzyłam na nim ze zdziwieniem. - No odpowiedz.
- Dwójkę.
- Wiesz o czym teraz marzę ? - spojrzałam na niego ponownie. - Żeby zostać ich ojcem. - powiedział z uśmiechem.
- Słodki jesteś.
- Ty bardziej.
- Ty.
- Ty.
- Ty.
- Ty.
- Ty.
- Dobra skończmy. - zaśmiałam się.

= = = === = = = = = = = = = = == = = = ===  ==

Jak się podoba ??? Mam nadzieje ,że tak. :)

 CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ= NOWE ROZDZIAŁY < 33