czwartek, 17 lipca 2014

Rozdział 16. Ccco ty robisz ?

*Violetta*

Otworzyłam drzwi ,a moim oczom ukazał się Leon.
- Hhhej. - powiedziałam.
- Hej. - powiedział i pocałował mnie w policzek na powitanie. - Mogę wejść. ?
- Tak jasne. - oznajmiłam po czym bardziej rozchyliłam drzwi ,aby mógł wejść. - Zapraszam do salonu. - udaliśmy się do wyznaczonego miejsca w domu. Gdy usiedliśmy na kanapie zapytałam. - Co cię tu sprowadza ?
- Przyszłam do mojej przyjaciółki ,która siedzi sam w domu.
- A skąd wiesz ,że jestem sama.?
- A nie jesteś ?
- Jestem jestem. A ty przypadkiem nie masz dzisiaj treningu ?
- Mam.
- A nie spóźnisz się na niego. ?
- Nie. Na pewno ?
- Tak. .... chwila ,chwila. Czy ty nie próbujesz mnie wygonić ?
- Nnnie. Tak tylko pytam. - powiedziała zmieszana. Rzeczywiście ta rozmowa wyglądała tak jak bym chciała go spławić. - Chcesz coś do picia ?
- Sok ,tylko nie truskawkowy. - powiedział
- Zaraz przyniosę.  - powiedziała i udałam się do kuchni.
Postawiłam na blacie dwie szklanki. Gdy wyciągałam z lodówki sok. Poczułam na mojej talii czyjeś ręce. Troszkę się przestraszyłam.
-  Lllleon... - powiedziałam.
- Tak ? - zapytał i się we mnie wtulił od tyłu kładąc głowę na moim ramieniu.
- Ccco ty robisz ? - zapytałam.
- Przepraszam. - powiedział i odszedł kawałek. - Jaaa...
- Nic nie mów. Uznajmy ,że to nie miało miejsca. - powiedziałam.
- Dobrze. - odpowiedział.

*Leon*

Leon kretynie. Mogłeś jej powiedzieć co do mniej czujesz. Tylko jak zwykle musiałem coś zepsuć. Ja to mam szczęście u kobiet. 
- Idziemy do salonu ? - zapytała Violetta. 
- Tak jasne choćmy. - powiedziałem. Udaliśmy się do salonu. Gdzie ze sobą rozmawialiśmy i się śmieliśmy.
- Leon ?  - zapytała szatynka cichutkim głosikiem.
- Tak ?
- Dlaczego wcześniej mnie tak dziwnie przytuliłeś. ?
- Kiedy ?
- W kuchni. - powiedziała. Ja spojrzałem nerwowo na mój zegarek na ręce.
- Oooo. Zobacz jak już późno muszę zbierać się na trening. - powiedziałem i szybko wyszedłem z salonu. Gdy zakładałem buty. Usłyszałem tylko od Violetty. Która stanęła obok mnie. Gdy podniosłem się spojrzała mi w oczy.
- I tak się dowiem o co chodzi. - powiedziała i pocałowała mnie w policzek na pożegnanie.

*Federico*

Właśnie z Ludmi chodzimy po parku. Spojrzałem na swój telefon w celu zobaczenia godziny. Była 17:00. O 18:00 mam trening.
- Lu nie chce się z tobą żegnać. - powiedziałem. - Ale za godzinkę mam trening z chłopakami.
- No przecież nie zabronię ci tam iść. Ale pod jednym warunkiem . - oznajmiła.
- Jakim ?
- Masz mnie odprowadzić.
- Nie puścił bym się samej. - powiedziałem z uśmiechem. Zaczęliśmy się kierować w stronę domu dziewczyn. Gdy już byliśmy na miejscu. Nadszedł czas pożegnania.
- Będę tęsknić. - powiedziałem.
- Misiek przecież nie roztajemy się na długo. - powiedziała z uśmiechem.
- Wiem. Ale i tak będę tęsknić.
- Ja też. - powiedziała i się do mnie wtuliła. Oderwała się i już kierowała się w stronę drzwi.
- Ludmiła. ! - krzyknąłem ,żeby mnie usłyszała. Spojrzała się na mnie. - Nie  zapomniałaś o czymś. ? - spojrzała ma mnie dziwnie. Wskazała ma moje usta. Ona zaśmiała się cichutko.
- Choć tym mój głuptasku. - powiedziała i pocałowałam mnie.



= === === = = == = = = = = =  === = = = = =  == =

Dzisiaj trochę Leona i Violetty :D Podoba się ? Mam nadzieje ,bo mi tak Nie wiem czemu ,ale dla mnie jest ciekawy :)

 CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ= NOWE ROZDZIAŁY < 33

piątek, 11 lipca 2014

Rozdział 15. Chyba teraz częściej zacznę cię łaskotać.

*Violetta*

Obudziłam się gdzieś ok. 11:00. Udałam się do łazienki gdzie wykonałam poranne czynności. Następnie poszłam do kuchni ,aby coś zjeść na śniadanie. Na stole zobaczyłam karteczkę. '' Poszłam do Federico. Będę wieczorem. Całuje Lu ;*** '' No to co ja będę robiła przez cały dzień. ? Tego jeszcze nie wiem. Zrobiłam sobie kanapki z szynką i szerem. Zjadłam je w spokoju. Postanowiłam ,że zatelefonuje jeszcze do mamy. W końcu dawno z nią rozmawiałam. Chwyciłam do ręki. mój biały telefon i wybrałam numer do mojej rodzicielki. Po kilku sygnałach odebrała.
Mama: Hej Violu. Jak miło ,że dzwonisz.
Violetta: Hej mamuś.
M: I jak tam w Buenos Aires ?
V: Znakomicie. Naprawdę to miasto jest piękne.
M: Cieszę się. Może za jakiś czas wpadniemy do was z ojcem. Jeśli nam pozwolicie.
V: Oczywiście.
M: A Ludmiła co robi. ?
V: Lu ? yyyy.... poszła na zakupy.
M: A no to pozdrów ją ode mnie i ojca.
V: Dobrze. Wiesz mamuś ja muszę kończyć. Ktoś puka do drzwi.
M: Dobrze.
Gdy rozmawiałam z mamą ktoś musiał zapukać. Odłożyłam mój telefon. I udałam się zobaczyć kogo tu niesie. Otworzyłam drzwi ,a moim oczom ukazał/a się...

*Federico*

Siedzimy z Ludmiłą na kanapie w moim salonie. Oglądamy jakiś durny film. A co jest w tym dobrego ? Lu ciągle jest w mnie wtulona. Ona jest taka słodka gdy się uśmiecha. W czasie moich rozmyśleń film się skończył. Spojrzałam się na Ludmi ,a ona zaraz odwróciła się i spojrzała mi w oczy.
- Czemu mi się tak przyglądasz ? - zapytała.
- Bo nie mogę się napatrzeć na taką piękną dziewczynę jak ty. - zarumieniła się ,gdy to powiedziałem.
- Nie mów tak ,bo będę czerwona jak burak.
- Ładnie ci w czerwonym. - powiedziałam.
- Federico ! - krzyknęłam z uśmiechem. - Nie mów tak ,bo ja nie chce być czerwona. - oznajmiła.
- Oooo nie. Tak nie będzie. - popatrzyłam na mnie ze zdziwieniem. - Nie będziesz krzyczeć na swojego chłopaka. Teraz będziesz miała karę. - spojrzała ma mnie.
- Jaką ?
- Taką. - powiedziałam i ją pocałowałem. - I jeszcze jeden buziak. - powiedziałem i znów pocałowałem ją. - I..
- Jeszcze jeden buziak ? - zapytała z uśmiechem.
- Nie. - powiedziałem i zacząłem ją łaskotać. Śmiała się bardzo głośno.
- Federico. ! - krzyknęła.
- Co się stało kochanie. ?
- Proszę przestań. - poprosiła ,a ja ją nadal łaskotałem.
- Nie. - powiedziałem stanowczo.
- A jeśli dam ci buziaka ?
- Zależy jakiego. - oznajmiłem. Ludmiła wstała po czym usiadła ma mnie rozkrokiem. Przybliżyła się do mnie.
- Takiego. - wyszeptała z moich ust. Wbiła się w mnie. I zaczęła namiętnie całować. Na początku nie oddawałam pocałunku było to spowodowane za szybkim zaczęciem mojej dziewczyny. Ale później zacząłem z nią współgrać. Czułem jej język przy moim podniebieniu. Oderwaliśmy się od siebie ,gdy zaczęło nam brakować powietrza.
- WOW. - powiedziałem. - Nie wiedziałem ,że tak potrafisz. - uśmiechnęła się do mnie. - Chyba teraz częściej zacznę cię łaskotać. - powiedziałem. A ona się zaśmiała i już delikatnie musnęła moje usta swoimi.

= = ==  = =  == = =  = == =  == = = = =  == = = =  ===  == = = = =

I jak podoba wam się 15 ? Sporo Fede i Lu w tym rozdziale. Jakoś tak wyszło. Łapcie ten rozdział i komentujcie. Im więcej kom tym szybciej next. :))
PS. Jeszcze dodałam nową ankietę na tema czytania bloga głosujcie. Dla was to tylko jedno kliknięcie :)

 CZYTASZ = KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ= NOWE ROZDZIAŁY < 33

.

Nie jestem pewna. Może pamiętacie na post pt. '' To koniec'' ? Mniejsza z tym. Usunęłam go. Prawdę mówiąc mam jeszcze wenę na to opowiadanie. :)) Powiem wam tyle będzie się działo. Mam wenę ,ale nie mam ochoty do pisania ,ale dla was postaram się coś jeszcze naspać. Dzisiaj rozdział ;> Dobra koniec tego pisania zabieram się za rozdział. Ale obiecajcie ,że będziecie komentować ,bo to też od tego zależy czy będę pisała :)